Bohaterowie powrócili do miasta w Wellentag wieczorem; dwa dni później, w Marktag (trzeci dzień tygodnia) rano, Frederik był w patrolu, który rano znalazł dryfujące przy południowo-wschodnim brzegu ciało. Mimo tego, że topielec przebywał już jakiś czas w wodzie, a twarz, pokryta sińcami i oszpecona przez poszerzenie uśmiechu nożem aż po nasadę uszu, Frederik rozpoznał w topielcu Bruno Drehpunkta, “Profesora”. Zdarzało się, że z takim “uśmiechem” znajdowano osoby, które zaszły za skórę Czerwonym Japom Klausa Duvelta.
Przyszła odwilż. Talabec wezbrał gwałtownie, a pracujący na rzece rybacy zaczęli donosić o wyjątkowo obfitych połowach. Już w dniu, gdy powracali z Jaskini Zatopionego Dzwonu, na nabrzeżu bohaterrowie widzieli rybaków wyciągających na brzeg pełne ryb sieci - gdy widzieli stłoczone w sieci zwierzęta, przypomnieli sobie chwile własnego uwięzienia w trakcie zamieszek.
Niedługo po przybyciu do miasta, bohaterowie zaprowadzili mężczyznę pojmanego podczas walki w Jaskini Zatopionego Dzwonu do kuźni Zygmunda i przystąpili do przesłuchania.
Johann Schutze, czterdziestoparolatek o niezdrowej, ziemistej cerze, nie stawiał większego oporu. Opowiedział, że wędrował z kompanią Cierniówek przez ostatnie trzy lata. Po tym, jak wskutek pożaru stracił rodzinę oraz niewielkie gospodarstwo pod Beeckerhoven (północny Ostland), błąkął się jakiś czas po okolicy, aż natrafił na niego patrol Wolnej Kompanii. Deklarował lojalność względem Klary Odell, ale nie wiedział za wiele o Luddenhofach.
Bohaterowie dowiedzieli się, że Cierniówki mają kilka obozowisk w lasach otaczających Talagaad - grupa, do której należał Johann, obozuje na południe od miasta, gdzieś między Kutzleben i Bachrą. W każdy Wellentag (pierwszy dzień tygodnia) przybywają na Fischmarkt, by w wędzarni “Pod białym sumem” odebrać rozkazy. Hasłem jest “X porcji suma po Osterlundzku” (X=liczba pytających -1), po czym następują dwa odzewy: “Ale jest was tylko (tu liczba)” - “Jedna na drogę”. W ostatnich tygodniach kompania wypełniała dużo zleceń kurierskich (dostarczanie pakunków do łączników w mieście) i konwojenckich (eskortowanie skrzyń do Stockse).
Fineas, już wcześniej sugerujący, że pozostaje życzliwym komukolwiek, kto ma na pieńku z nieumarłymi, zasugerował, że może skontaktować się z wybraną przez bohaterów zmarłą osobą, żeby pomóc w śledztwie. Rytuał wymagał jednak specyficznych składników, tj. kości człowieka pochowanego w tzw. pochówku wampirycznym (tj. posądzanego o bycie wampirem i pochowanego z kołkiem, odciętą głową itd.). Fineas opowiedział bohaterom o pułkowniku von Veidcie, zabitym przeszło sto lat temu podczas kontrofensywy imperialnej w trakcie wojen wampirzych. Von Veidt został przez swoich podwładnych oskarżony o wampiryzm, a mag z istniejącej już wtedy Hexenguilde zabezpieczył jego grobowiec przed wstępem niepożądanych gości.
Uwolniony przez Minari, Johann zobowiązał się, że oddali się z miasta.
W Angestag, siódmy dzień tygodnia, Morlana, Minari, Zygmund i Frederik udali się do Fineasa Kovacsa, by wziąć udział w rytuale. Mieli ze sobą potrzebny do rytuału sygnet oraz przygotowane pytania - każde z nich mogło zadać zmarłemu tylko jedno pytanie.
W wieży Leniwego Kotła wraz z Fineasem bohaterowie podjęli niezbędne przygotowania - stół został otoczony kręgiem soli, drzwi zamknięte na klucz, a każde z zebranych przećwiczyło ruch dłonią mający na celu dotknięcie płomienia świecy dłonią w trakcie transu (żeby się wybudzić). Fineas poinstruował ich też, co zrobić, gdyby on lub Minari (mająca podtrzymać trans, gdyby coś stało się Fineasowi) dostali ataku padaczki.
Utoczywszy kulki z chleba, zanurzone w emulsji, na którą składały się sól, masło, czosnek, pędy pewnego halucynogennego ziela i pył z kości pułkownika von Veidta (oraz w której zanurzono pierścień z jastrzębiem, należący do zmarłego chłopaka), bohaterowie wypowiadali wraz z Fineasem formuły - na koniec, spożywszy kulki, weszli w trans.
Znaleźli się na pustkowiu, siedząc na krawędzi grobu wykopanego (wydrążonego?) w przypominającej ciało ziemi. Nisko nad nimi wisiała tarcza Morrslieba, dookoła rozciągało się gwieździste niebo. U szczytu grobu leżało ciało zawinięte w całun, który łopotał, targany wichrem.
Jedno po drugim zadawali pytania - za każdym razem odpowiedź pojawiała się jako wizja, w której cała czwórka obserwowała wydarzenia z perspektywy przesłuchiwanego zmarłego.
Wizja pierwsza: Morlana: “Kim jesteś?”
Dworek w zubożałym imperialnym folwarku, ojciec, Stefan, odprawia cię, mówiąc, że nie stać was na utrzymywanie tylu gąb. Masz szesnaście lat, chce ci się płakać, ale się trzymasz. Luddenhofowie ze Stockse są bogaci, wuj Gorg na pewno przyjmie cię na służbę. Mijają dwa dni, prowiant szybko się kończy, siąpi deszcz, śpisz po stajniach, bo nie stać cię na nocleg w karczmie. Zziębnięty i wyczerpany docierasz do Stockse, dłuższą chwilę dobijasz się do bramy. Chwilę później siedzisz w sali kominkowej, łapczywie jesz gorącą zupę. Wuj Gorg przygląda ci się i z przekąsem stwierdza: “Znajdziemy ci sposób, żebyś zarobił na obiadki”.
Wizja druga:
Jesteś w wieży, zachodnia część Stockse. Ostrzegali cię, żebyś tam nie wchodził. W pokoju mrok. Na końcu w drewnianym krześle siedzi sylwetka, której się boisz. Wstaje, ma długi płaszcz, który szeleści, gdy postać zmierza w twym kierunku. Nienaturalnie blade oblicze, kołtun na głowie i te przerażające zęby. Wuj Heinrich. Paznokciem przejeżdża po policzku. „Dobrze się spiszesz. Przywieziesz trzy wozy okazów dla wuja. Jesteś jednym z nas!”. Wsuwa ci sygnet na palec. Czujesz że sygnet parzy cię w palec. Taki zaszczyt!
Wizja trzecia:
Ukryty piętro wyżej, przyglądasz się przez szczelinę w podłodze w wieży jak Georg i Helmrich dyskutują o jakiejś kolekcji Feuerbachów. Heinrich wspomina, że dzięki swoim zdolnościom będzie w stanie coś lub kogoś obudzić - ale potrzebuje w tym celu dostępu do kolekcji.
Wizja czwarta:
Boisz się. Ostrzegano cię, wiedziałeś, żeby do tej wieży nie wchodzić, zwłaszcza za dnia. Dlaczego trzymają tam trumnę, a okna są zabite deskami?
Kolejnego dnia, w Angestag, bohaterowie udali się do Ambrosii Waxwing, dopytać o postać Heinricha. Niziołkini nie kojarzyła żadnego Luddenhofa o tym imieniu, myślała w pierwszej chwili, że chodzi o Heinricha Boetchera. Historia tego ostatniego sięgała kilkadziesiąt lat wstecz - Gerhard von Kassel, wuj mającej spore wpływy w Talagaadzie baronowej Karoline von Kassel, przyjął na służbę obdarzonego magicznymi talentami sierotę, ufundował mu studia i bibliotekę, czyniąc zeń swojego nadwornego czarodzieja. Gdy trzy lata temu zmarł, baronowa wypędziła “starego dziwaka” i od tego czasu słuch o nim zaginął.
W Wellentag rano bohaterowie udali się na Fischmarkt, gdzie podstępem przechwycili pakunek preznaczony dla Cierniówek, podając Magdzie Heissman, właścicielce smażalni, hasło uzyskane od Johanna. Zgubiwszy tropiących ich drabów w zawiłych uliczkach Talagaadu, zamiast przekazać przesyłkę do umówionej lokacji we Flussdrecku, udali się do kuźni Zygmunda. Spodziewali się, że skrzynia będzie w jakiś sposób zabezpieczona - zbadali ją dokładnie, obawiając się pułapki.
Gdy otworzyli skrzynię, wśród trocin zobaczyli słoje wypełnione mętną cieczą, w której znajdowały się ludzkie oczy - wtedy Minari z przerażeniem zorientowała się, że patrzy w oczy dziewczynki, której wzrok napotkała tuż przed wybuchem zamieszek na Markebundtcie…